Wywiady • Michał Kubik

Kapitan Reprezentacji w futsalu | Rekord Bielsko-Biała

"Jak nauczysz się przegrywać to nigdy nie będziesz zwycięzcą"

01/12/2019

zdjęcie: www.laczynaspilka.pl

Czas czytania ±3 minuty

Jakub Drożdż, Polish Football Almanac: -Zacznijmy od "naszego" podwórka. Pochodzi Pan z Pomorza. A jak się Panu mieszka w Bielsku-Białej?

Michał Kubik: -Bielsko-Biała jako miasto bardzo mi się spodobało. Dobrze się tu żyje. Specyfika położenia tego miasta pozwala na aktywne spędzanie czasu co, bardzo mi odpowiada. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się ludzie tu żyjący są przyjaźniej nastawieni niż Ci na Pomorzu. Niemniej jednak Szczecin jest moim rodzinnym miastem i zawsze lubię do niego wracać.

 

-Czy Pamięta Pan, kiedy po raz pierwszy przyszedł na trening futsalowy?

-Pierwszy trening typowo futsalowy odbyłem w zespole U20 Pogoni 04 Szczecin pod okiem trenera Gerarda Juszczaka. Można to zabrzmi śmiesznie, ale już futsalowo byłem troszkę doświadczony bo grałem wcześniej cały rok w zespole Moto 46 Szczecin w lidze środowiskowej, który swego czasu był rewelacją rozgrywek Pucharu Polski w futsalu i udało nam się awansować to finału tych rozgrywek.

 

-Co najbardziej fascynuje Pana w futsalu?

-Najpiękniejsze i najbardziej fascynujące w futsalu dla mnie są emocje, które ten sport wywołuje. Każdy kogo zaproszę na mecz, po swoim "pierwszym razie" na meczu futsalowym zawsze zostaje. Technika, umiejętność gry na małych przestrzeniach powoduje, że sport ten jest bardzo widowiskowy. Mam nadzieje, że rozwój futsalu spowoduje jeszcze większe zainteresowanie tym pięknym sportem.

 

-W reprezentacji debiutował Pan w 2011 roku. Co pamięta Pan ze swojego pierwszego zgrupowania?

-Debiutowałem na meczu z Macedonią, z którą rozegraliśmy dwa spotkania. Mój występ w debiucie trwało około 7 sekund, ale już w drugim meczu zacząłem w wyjściowym składzie i pomimo wielkiego stresu, pamiętam, że nieźle się zaprezentowałem. Mój debiut mógł przypaść parę miesięcy wcześniej na mecze z Ukrainą jednakże po pierwotnym powołaniu, zostało ono cofnięte ze wzgędu na fakt, iż wcześniej nie pojechałem na mecze młodzieżówki do Gruzji. Był to element jakieś kary.

 

-W tym roku natomiast debiutował Pan jako kapitan reprezentacji. Co zdecydowało, że trener powierzył opaskę właśnie Panu?

-Ciężko powiedzieć co decydowało konkretnie o tym, że trener powierzył mi opaskę. Myśle, że po części ilość występów, które mam już za sobą. Na pewno też zawsze wykazywałem jakieś cechy przywódcze więc być może to zdecydowało. Jestem dumny z faktu, iż mogę reprezentować kraj z opaska kapitana.

 

-Jakie jest Pana najmilsze wspomnienie reprezentacyjne?

-Najmilsze wspomnienia to na pewno te związane z barażami do Euro w 2017 roku, gdzie pokonaliśmy Węgrów i atmosfera na meczu była po prostu niesamowita. Na pewno też bramka na EURO w ostatnich sekundach z Rosją. Moim marzeniem zawsze była gra na wielkiej imprezie, a zdobycie bramki na wagę remisu z aktualnymi mistrzami świata było dla mnie wielkim wydarzeniem i pozostanie w mojej głowie na zawsze. Kolejnym takim miłym wspomnieniem będzie fakt, iż swój 100 mecz rozegrałem przeciwko reprezentacji Brazylii.

 

-Czy ma Pan jakieś rytuały przedmeczowe?

-Jedyny rytuał, który zakorzenił się w mojej głowie, to zawsze podczas prezentacji zawodników wykonuje 3 podskoki podciągając kolana do klatki.

 

-A czy interesują Pana własne statystyki meczowe, np. ilość meczy, goli, asyst w reprezentacji?

-Będąc szczery to znam swoje statystyki tylko odnośnie liczby rozegranych spotkań. Ile strzeliłem bramek i ile asyst miałem, nawet nie wiem. Pewnie przyjdzie czas kiedyś na policzenie. Na tą chwilę na tym się nie skupiam.

 

-A inne dyscypliny sportowe? Co, poza futsalem, Pana interesuje?

-Interesuje się ogólnie sportem. W młodości trenowałem równocześnie piłkę ręczną i piłkę nożna, więc te dyscypliny są mi najbliższe. Natomiast poza sportowo uwielbiam czytać książki. Głownie szpiegowskie, gdyż tematyka służb wywiadowczych mocno mnie interesuje.

 

-Czy ma Pan jakieś hasło lub motto, które szczególnie Pana inspiruje i motywuje?

-Nie mam jakiegoś specjalnego motto. Wielu ludzi zwracało mi uwagę, iż nie umiem przegrywać. A ja wychodzę z założenia, że jak nauczysz się przegrywać to nigdy nie będziesz zwycięzcą :-)

 

-Jak zwykle na koniec. Jak u Pana z językami obcymi? Czy uczy się Pan jakiegoś pod kątem ewentualnego transferu?

-Szczególnie pod kątem transferu to nie. Uważam, że znajomość języka jest bardzo ważna. Stale uczęszczam na lekcje angielskiego i myśle, że mój poziom znajomości tego języka jest całkiem niezły. Miałem nawet okazję udzielać wywiadów w tym języku, więc nie jest źle. Przez cały okres szkolny uczyłem się też języka niemieckiego. Posiadam certyfikat z tego języka, więc z tymi językami nie ma tragedii.

 

-Dziękuję za rozmowę!

 Zobacz także: 
Michał Kubikw bazie polishfootballalmanac.net (ang.)